Kluczowe jest więc nie pytanie „grabić czy nie grabić?”, ale gdzie konkretne liście trafiły, w jakiej ilości i czy są zdrowe.
| Gdzie leżą liście? | Co z nimi zrobić? |
| Trawnik | zebrać lub rozdrobnić kosiarką, jeśli jest ich niewiele |
| Pod drzewami i krzewami | zwykle można zostawić |
| Rabata z bylinami | cienką warstwę można zostawić, jeśli nie przykrywa roślin |
| Na niskich roślinach zimozielonych | usunąć |
| Ścieżki, schody, taras | usunąć |
| Oczko wodne | wyłowić |
| Liście z wyraźnymi objawami niektórych chorób | zebrać i zagospodarować osobno |
| Duży nadmiar zdrowych liści | kompost, ziemia liściowa lub ściółka |
Liście na trawniku – kiedy trzeba je zebrać?
Pojedyncze liście rozrzucone między źdźbłami nie są problemem. Problem zaczyna się wtedy, gdy tworzą zwartą warstwę i przykrywają murawę.
Mokra masa ogranicza trawie dostęp do światła i powietrza. Dlatego nie warto zostawiać na zimę trawnika przykrytego grubą warstwą liści. RHS również zaleca usuwanie ich z murawy, aby jej nie „dusiły”.
Nie oznacza to jednak, że każdą partię trzeba od razu pakować do worków.
Jeżeli liści jest niewiele i są suche, można przejechać po nich kosiarką z funkcją mulczowania. Drobno pocięty materiał znacznie łatwiej wpada pomiędzy źdźbła i szybciej się rozkłada. Gdy po koszeniu nadal widać grubą warstwę rozdrobnionych liści, ich nadmiar należy zebrać.
Prosta zasada: po rozdrobnieniu nadal powinieneś widzieć głównie trawę, a nie dywan z liści.
Na rabatach liście mogą zostać – ale nie wszędzie
Wygrabianie rabaty do gołej ziemi nie zawsze ma sens. Opadłe liście mogą tworzyć naturalną warstwę osłaniającą podłoże, ograniczać jego wysychanie i stopniowo dostarczać materii organicznej.
Pozostawianie zdrowych liści na rabatach i pod roślinami jest również jednym ze sposobów wspierania organizmów korzystających z martwej materii roślinnej. Nie znaczy to jednak, że możemy zasypać nimi każdą roślinę.
Liście lepiej usunąć, jeżeli:
- tworzą grubą, zbitą i stale mokrą warstwę,
- przykrywają niskie rośliny zimozielone,
- zalegają bezpośrednio na rozetach lub koronach niewielkich bylin,
- całkowicie przykrywają młode, drobne rośliny,
- gromadzą się w miejscu, w którym i tak występuje problem z nadmiarem wilgoci.
Szczególnie duże, skórzaste liście potrafią po deszczu sklejać się ze sobą i tworzyć warstwę zachowującą się zupełnie inaczej niż luźne, drobne liście.
Dlatego zamiast stosować zasadę „liście zostawiamy na rabacie”, lepiej sprawdzić, czy leżą między roślinami, czy bezpośrednio je przykrywają.
Pod drzewami i krzewami nie trzeba robić idealnego porządku
To jedno z miejsc, z których liści często w ogóle nie trzeba usuwać.
Warstwa opadłych liści wokół drzew i krzewów przypomina proces zachodzący naturalnie w lasach: materiał stopniowo się rozkłada, a materia organiczna wraca do gleby.
Nie należy jednak usypywać mokrych liści w kopiec bezpośrednio przy pniu. Jeżeli jest ich bardzo dużo, lepiej rozłożyć je luźniej lub część zabrać.
Podobna zasada dotyczy żywopłotów. Drobne i średniej wielkości liście, które wpadają pomiędzy krzewy, nie muszą być skrupulatnie wygrabiane.
Nie wszystkie liście rozkładają się w tym samym tempie
I właśnie tego często brakuje w prostych poradach typu „wrzuć liście na kompost”.
Cienkie liście zwykle rozpadają się szybciej. Grube, twarde lub pokryte bardziej woskową powierzchnią potrzebują znacznie więcej czasu. RHS zwraca uwagę m.in. na wolniejszy rozkład liści jaworu, orzecha, kasztanowca i kasztana jadalnego; w ich przypadku szczególnie pomaga wcześniejsze rozdrobnienie.
Nie oznacza to, że takie liście są „złe” albo że trzeba je wyrzucić. Po prostu warto potraktować je inaczej:
- rozdrobnić kosiarką lub rozdrabniaczem,
- nie wrzucać ogromnej ilości naraz do niewielkiego kompostownika,
- wymieszać z innymi materiałami,
- albo przeznaczyć osobno na ziemię liściową.
Rozdrobnienie ma duże znaczenie. Mniejsze fragmenty szybciej się rozkładają i trudniej tworzą zwartą, mokrą matę.
Czy liście można wrzucać do kompostownika?
Suche opadłe liście są materiałem bogatym w węgiel. W kompostowniku dobrze uzupełniają bardziej wilgotne i zasobne w azot odpady, np. świeże resztki roślinne czy część skoszonej trawy.
Problem pojawia się wtedy, gdy cały kompostownik wypełnimy wyłącznie mokrymi liśćmi.
Mogą się one zbić, ograniczyć dostęp powietrza i bardzo powoli się rozkładać. Dlatego lepiej:
- rozdrobnić je,
- dodawać stopniowo,
- mieszać z innymi odpadami ogrodowymi,
- część zachować jako „brązowy” materiał do wykorzystania później.
Jeśli jesienią masz kilka dużych worków liści, nie ma potrzeby upychania ich wszystkich w kompostowniku. W takiej sytuacji lepszym rozwiązaniem może być osobna ziemia liściowa.
Ziemia liściowa – najprostszy sposób na wykorzystanie dużej ilości liści
Ziemia liściowa nie jest tym samym co klasyczny kompost.
Powstaje niemal wyłącznie z liści, a za ich rozkład w dużej mierze odpowiadają grzyby. Nie trzeba więc budować proporcji między „zielonym” i „brązowym” materiałem tak jak przy tradycyjnym kompostowaniu.
Najprostsza metoda:
- zbierz liście,
- jeśli są duże i twarde – rozdrobnij je,
- lekko je zwilż, jeśli są całkowicie suche,
- umieść w ażurowym pojemniku albo workach z otworami,
- pozostaw do rozkładu.
Liście powinny być wilgotne, ale nie pływać w wodzie.
Proces jest wolny. Nierozdrobnione liście mogą potrzebować około dwóch lat, natomiast ich rozdrobnienie potrafi znacznie przyspieszyć rozkład. Młodsza, niecałkowicie rozłożona ziemia liściowa nadaje się m.in. do ściółkowania; bardziej dojrzała jest dobrym materiałem poprawiającym strukturę gleby.
To szczególnie dobre rozwiązanie, jeśli w ogrodzie rośnie kilka dużych drzew i każdej jesieni pojawia się znacznie więcej liści, niż może przyjąć zwykły kompostownik.
Co z liśćmi porażonymi przez choroby?
Tutaj prosta zasada „chorego nigdy nie kompostujemy” jest zbyt dużym uproszczeniem.
Niektóre patogeny łatwo przetrwają na resztkach roślinnych, a typowy przydomowy kompostownik często nie osiąga temperatury wystarczającej do ich skutecznego zniszczenia. Dlatego np. liście silnie porażone parchem jabłoni lub gruszy czy czarną plamistością róży lepiej zebrać, aby ograniczyć ilość materiału zakaźnego pozostającego w ogrodzie.
Sytuacja nie jest jednak identyczna przy każdej chorobie. RHS wskazuje przykładowo, że materiał zaatakowany przez niektóre mniej trwałe choroby liści, m.in. mączniaki czy rdze, może zostać skutecznie rozłożony podczas kompostowania.
Dlatego jeśli na liściach występują objawy konkretnej choroby, warto kierować się zaleceniami dotyczącymi tej choroby, a nie uniwersalną zasadą dotyczącą wszystkich porażonych liści.
A co z liśćmi orzecha?
Liście orzecha często budzą obawy ze względu na zawartość juglonu i bywają automatycznie wykluczane z kompostowania.
Nie ma jednak potrzeby traktowania ich jak odpadu niebezpiecznego dla ogrodu. Można je kompostować lub przeznaczyć na ziemię liściową, trzeba tylko liczyć się z tym, że należą do materiałów rozkładających się wolniej. Ich wcześniejsze rozdrobnienie zdecydowanie ułatwia cały proces.
Znacznie większym problemem niż sam gatunek drzewa jest wrzucenie do kompostownika dużej masy całych, mokrych liści jednocześnie.